Zyje sobie tak od 16 lat w tych Stanach Zjednoczonych Ameryki Polnocnej i czasem zadaje sobie pytanie: "Co mnie tu przynioslo?"- z tego naszego pieknego, "miodem plynacego kraju".
Gdy tak sobie siegne pamiecia to... zupelnie niezle mi sie tam powodzilo.
Praca - a jakze - za biurkiem, pózniej wlasne dwa biznesy. No i tyle.
Pewnego razu poznalam cyganke. Mila, starsza pani. Przyszla do sklepu, w ktorym bylam szefowa i koniecznie chciala mi powrózyc z kart. Szesc dziewczat, ktore wowczas tam pracowaly, za moja zgoda poszly po kolei na zaplecze podekscytowane co tez je czeka.
Nagle po uplywie moze godziny przychodzi jedna z nich i mowi mi, ze ta pani prosi, zebym tez przyszla, bo ma mi cos bardzo waznego do powiedzenia. Nie mialam wówczas ochoty ani czasu na jakies "nawiedzone panie", ale moja pracownica powiedziala, ze ona musi mi to powiedziec. Wreszcie po namowie, a moze bardziej dla swietego spokoju poszlam.
Mowila krotko ale tresciwie. Podziekowala ze dziewczyny mogly sie z nia zobaczyc
i oczywiscie, ze i ja przyszlam. Kiedy rozlozyla karty, spojrzala na mnie i po chwili powiedziala: "Kochaniutka - wyjedziesz za Wielka Wode... juz wkrotce"!
To byla czesc wrózby, ktora zapamietalam najbardziej. Za okolo pol roku wiedzialam juz, ze polece do USA. I tak sie tutaj znalazlam. A po co?. Pewnie dlatego, ze kazdy z nas jest zawsze w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Moj "swiat" przewrocil sie z wielkim hukiem. Doswiadczalam i nadal doswiadczam wspanialych chwil, chociaz nie tak byscie je nazwali wiedzac wiecej o ich szczególach. Dziekowalam i dziekuje zawsze za wszystko co mnie spotyka. Dziekuje za promieñ sloñca,który rano wpada przez okno na "dzien dobry". Dziekuje za blask pieknego ksiezyca , który mowi mi "dobranoc" gdy ide spac. I za wszystko co przytrafia mi sie pomiedzy. Zawsze zdradzalam inklinacje do pisania, ale dopiero wlasnie tu - w Ameryce - rozpisalam sie na dobre. Tutaj powstal moj tomik poezji "Moje wlasne Niebo",
tutaj tez zaczela rozwijac sie moja kreatywnosc w zakresie tworzenia wlasnych kompozycji na pianino.
Kocham pracowac z ludzmi. I moze dlatego poczulam potrzebe rozwijania swojej swiadomosci, zeby w kontaktach z nimi móc zobaczyc siebie. Przeciez to oni sa naszymi "lustrami". Wszyscy, których spotykamy na swojej drodze sa naszymi nauczycielami. Jestesmy nimi sobie nawzajem.
Wszystkim tym, których spotkalam do tej pory i wszystkim tym, których jeszcze spotkam na drodze swojego zycia... DZIEKUJE.

Duuuuuuuuuuuuuuuuzo Milosci
Ewa Malicka
All Rights Reserved 2010 Ewa Malicka Certyfikowany Praktyk IO
Art-Design - Jerzy Haus 773-709-5907